(Oto wykaz wszystkich moich stron
w zestawieniu językowym i przedmiotowym - w 6 językach, tj. polskim,
angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i włoskim.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Zauważ że jeśli jakaś mroczna moc uniemożliwi wyświetlenie powyższego
wykazu moich stron internetowych, wówczas wykaz ten możesz też wyświetlić
odrębnie poprzez napisanie URL tej witryny zakończonego nazwą tej strony
menu.htm
- alternatywnie możesz zastąpic ostatni segment widoczny w okienku adresowym
swojego browsera nazwą niniejszej strony /menu.htm)
Witam na stronie internetowej która ilustruje kolejny z wielu paradoksów
logicznych otaczających UFO. Ujawnia ona bowiem, że w sprawach
UFO można tkwić w całkowitym błędzie a jednocześnie mieć częściowo
rację. Przykładowo, można tkwić w całkowitym błędzie kiedy na temat
UFO ktoś bawi się w "sceptyka", "twardogłowca", czy "adwokata diabła"
i uparcie twierdzi że UFO wogóle nie istnieją zaś wszelkie obserwacje UFO
to przywidzenia, fabrykacje, lub formacje chmur. Jednocześnie jednak
w owym twierdzeniu można mieć częściowo rację, bowiem jak to wyjaśni
i zilustruje niniejsza strona, wiele wehikułów UFO formuje technologiczne
chmury wokół siebie aby w nich się ukrywać przed wzrokiem ludzi.
Czyli faktycznie w wielu przypadkach UFO wyglądają jak chmury, zaś
chmury kryją w sobie UFO. Z tego zaś wynika cel niniejszej strony.
Prezentuje ona zdjęcia, cechy, oraz okoliczności sfotografowania
szczególnego rodzaju chmur które formowane są technologicznie
przez wehikuły UFO. Chmury te UFOnauci formują celowo.
Ukrywają oni bowiem w ich wnętrzach swoje wehikuły UFO przed
wzrokiem ludzi. Tytuły raportów z okoliczności uzyskania kolejnych
z owych zdjęć wyróżnione zostały poniżej kolorem
niebieskim. Zaraz zaś pod tytułami
przytaczane są dane i opisy poszczególnych z tych zdjęć.
#1. Zdjęcie z Ticino ujawniające typowy wygląd "chmur" ukrywających w sobie wehikuły UFO:
Wszystko zaczęło się około
1989 roku. Z grupą badaczy UFO z Dunedin w Nowej Zelandii
zorganizowaliśmy wówczas wyprawę do obszaru nieustannie
nawiedzanego przez UFO. Obszar ten leżał w miejscu opadu
tzw. "kamieni ceramicznych" z eksplozji UFO koło
Tapanui -
opisanej dokładniej w odrębnej monografii
[5/4].
Położony on był niedaleko od nowozelandzkiego miasteczka
Roxburgh. W owym miejscu ogromna łąka pokryta była setkami
lądowisk UFO. Wehikuły UFO podniosły tam też i przemieściły
pod górę zbocza ogromny kamień ceramiczny ważący kilka ton.
Kiedy tak wraz z innymi badaczami UFO dokumentowaliśmy i
filmowaliśmy ślady pozostawione tam przez flotyllę UFO, naszą
uwagę zwróciła dziwnie ukształtowana chmura wisząca dokładnie
nad naszymi głowami. Wyglądała ona jak kompleks kulisty dwóch
UFO uformowanych z białej pary wodnej. Chmurę tą nasz operator
kamery wideo utrwalił nawet na taśmie (niestety, żaden z nas nie
wykonał wówczas jej fotografii). Wisiała ona potem ponad naszymi
głowami przez cały okres pobytu w owym miejscu, znaczy przez
kilka następnych godzin. Wszystkie inne chmury dryftowały z
wiatrem w odmienne miejsca i zmieniały swoje kształty.
Natomiast ta niezwykła chmura stała nieruchomo w jednym
miejscu, jakby była "zakotwiczona" do ziemi. Nie zmieniała
też swojego kształtu i przez cały czas utrzymywała ten sam
wygląd i wielkość. Kiedy zaś w końcu wsiedliśmy do samochodów
i wyruszyliśmy z powrotem do Dunedin, owa chmura wyruszyła
za nami. Towarzyszyła nam przez całą drogę do samego
Dunedin (około 140 km), dryfując równolegle do nas ponad
lewą stroną szosy którą podążaliśmy. Co ciekawsze, kierunek
jej ruchu kolidował z kierunkiem dryftowania innych chmur.
W owej wyprawie badawczej uczestniczyło około 20 osób.
Żaden jednak z nas nawet przez chwilkę nie posądzał, że
mogła ona być czymkolwiek innym niż chmurą. Nawet kiedy
ruszyła z miejsca i "podryftowała" z nami do Dunedin, nikt nie
zmienił tego poglądu. Pamiętam, że nawet komentowaliśmy w
naszym samochodzie, iż zapewne na różnych wysokościach
wiatry muszą wiać w odmiennych kierunkach, tak że jeden z
tych wiatrów przez przypadek pokierował ją w tym samym
kierunku co my. Nikomu też nie dało nic do myślenia, że
przez cały czas "chmura" ta utrzymywała ten sam kształt
i wielkość, wyglądając jak kompleks kulisty UFO, ani że
droga z Roxburgh do Dunedin zakręca na kształt litery
"L" oraz że owa dziwna chmura zakręciła w swym locie
razem z tą drogą.
W czasach kiedy
ją obserwowałem, miałem jakieś nieracjonalne jednak bardzo
silne przekonanie, że "chmura" ta była niczym innym niż tylko
chmurą o kształtach przypadkowo nieco regularniejszych od
pozostałych chmur. To samo zresztą silne i nieracjonalne
przekonanie mieli wszyscy pozostali uczestnicy naszej ekspedycji.
To ono zapewne spowodowało, że NIE wykonałem zdjęcia tej
chmury, chociaż cały czas trzymałem wówczas w rękach aparat
fotograficzny gotowy do strzału. Dopiero w kilka lat później odkryłem,
że wehikuły UFO posiadają na pokładach niezwykłe urządzenia,
które w podrozdziale N5.2 z tomu 11 monografii [1/4] opisane
są pod nazwą "rzutniki telepatyczne". Za pośrednictwem owych
urządzeń UFOnauci są w stanie wprowadzić zdalnie dowolny
nakaz telepatyczny wprost do umysłu wybranych przez siebie
ludzi. Kiedy więc przechodzą na widzialny dla ludzi tryb działania,
zawsze jednocześnie nadają za pośrednictwem owych "rzutników
telepatycznych" zakaz fotografowania danego wehikułu UFO. W
rezultacie tego zakazu, nawet ludzie którzy - tak jak ja, trzymają w
rękach aparat fotograficzny gotowy do strzału, ciągle nie mogą się
zdecydować aby wykonać zdjęcie pobliskiego wehikułu UFO - tak
jak to dokładniej opisałem w podrozdziale VB4.1.1 z tomu 17
monografii
[1/4].
Nieco jednak później, kiedy "rzutnik telepatyczny" owego
UFO przestał już manipulować moimi poglądami, pamięć
dziwnego zachowania tamtej "chmury" zaczęła wzbudzać
we mnie podejrzenie, że być może była ona jednak czymś
więcej niż tylko chmurą. Właśnie z powodu owego podejrzenia,
moją ciekawość ogromnie pobudziło zdjęcie "chmur-UFO"
jakie przypadkowo pokazała mi jedna z poznanych wkrótce potem
obserwatorek UFO. (Zdjęcie to przytaczam poniżej jako "Fot. 1".)
Obserwatorka ta nazywała się Helen Loepfe. W owym czasie mieszkała
ona w Waikuaiti, Nowa Zelandia (tj. niedaleko od Dunedin). Owo
dziwne zdjęcie uzyskała od jednego ze swoich znajomych. Wykonane
ono było w Szwajcarii, w miejscowości Ticino. Wiąże się z nim dosyć
interesujący przypadek dotyczący uprowadzenia do ogromnego wehikułu
UFO ukrywającego się we wnętrzu jednej z tych chmur. Niestety, nie
jestem teraz w stanie odnaleźć swoich ówczesnych notatek z opisem
owego przypadku. Z kolei z powodu upływu wielu lat od czasu kiedy
z uprowadzeniem tym zostałem zaznajomiony, niezbyt dokładnie
pamiętam już jego szczegóły. Niemniej nawet bez dokładnego
wyszczególnienia tutaj nietypowych zdarzeń jakie wiązały się z
wykonaniem zdjęcia pokazanego tutaj jako "Fot. 1" jedno jest
absolutnie pewne. Mianowicie chmury pokazane na owym zdjęciu
ukrywały w swoim wnętrzu wehikuły UFO.
Rozmowa z Helen
Loepfe oraz historia owego niezwykłego zdjęcia pokazanego tutaj
jako "Fot. 1" dokonała przełomu w moim myśleniu. Uświadomiła
mi bowiem, że owa niezwykle zachowująca się "chmura" którą z
całą grupą badaczy UFO z Dunedin przypadkowo zaobserwowaliśmy
w Roxburgh, wcale nie była chmurą. Była ona wehikułem
UFO który w jakiś sposób technologicznie wytworzył wokół siebie
obłok pary wyglądający jak chmura, oraz ukrywał się przed naszym
wzrokiem w owym obłoku. Ów dziwny "dryft" owej niby "chmury"
wraz z nami aż do Dunedin, także nie był przypadkową zbieżnością
kierunku wiatru z kierunkiem naszej podróży, a celowym podążaniem
owego UFO z nami do Dunedin - zapewne aby ustalić w których
dokładnie domach zamieszkujemy, oraz aby potem otoczyć nas
"szczególnym potraktowaniem". (Przez serię dziwnych "zbiegów okoliczności"
wszyscy uczestnicy tamtej wyprawy badawczej zostali potem bardzo
surowo "poszkodowani przez życie". Prześladowały ich choroby,
śmierć, strzelanina opętanego zamachowca, rozpady rodziny,
rozwody, bezrobocie, szaleństwa, itp. Po dacie owej
wyprawy, życie praktycznie żadnego jej uczestnika nie miało już
potem normalnego ani typowego przebiegu.)
Począwszy od
owego czasu, zacząłem celowo poszukiwać na niebie i obserwować
owe niezwykłe chmury o kształtach UFO. W przeciągu lat udało mi
się odnaleźć ich i zaobserwować aż kilka. Niestety, zawsze wówczas
nie miałem przy sobie aparatu fotograficznego. Znaczy zawsze
poprzednio - aż do owego bardziej dla mnie "szczęśliwego" przypadku
który opisałem w punkcie #2 poniżej.
Fot. 1: Zdjęcie chmur które z całą pewnoscią ukrywały wehikuły UFO w swoim wnętrzu.
Znajomy niejakiej Helen Loepfe wykonał to zdjęcie w szwajcarskiej miejscowości Ticino.
"Chmury" uchwycone na powyższym zdjęciu z całą pewnością
uformowane zostały technologicznie przez wehikuly UFO aby
ukryć owe wehikuły w swoim wnętrzu. Do wehikułu UFO ukrytego
w jednej z tych "chmur" uprowadzono bowiem mieszkańca Ticino.
Powyższe zdjęcie oryginalnie pochodzi z traktatu
[4c],
którego egzemplarze upowszechniane są nieodpłatnie za
pośrednictwem stron internetowych wylistowanych w
"Menu 4".
W owym traktacie [4c] zdjęcie to zostało dokładnie opisane w
podrozdziale B7.8.
(Powody dla jakich diaboliczni UFOnauci tak pieczołowicie ukrywają
swoje wehikuły UFO przed wzrokiem ludzi, wyjaśnione zostały na
odrębnej stronie internetowej o nazwie
"26ty dzień".)
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu
wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto
większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając
w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego.
#2. "Chmura-UFO" ponad Wellington, Nowa Zelandia:
Od około piątku dnia 18 marca 2005
roku, miasto Wellington - znaczy stolica Nowej Zelandii, zaczęło być trapione
przez bardzo dziwną mgłę. Mgła ta była gęsta jak mleko. Zawisała nad
Wellington tuż przy ziemi, formując gęstą i nieruchomą warstwę wysoką
jedynie na kilkaset metrów. Na przekór też, że wiały wówczas w Wellington
raczej silne wiatry, owa chmura mgły nie przemieszczała się ani nie
ustępowała. Jedynie okresowo na krótki przeciąg czasu zanikała (jak wierzę
kiedy UFOnauci mieli przerwę w swoich działaniach), aby potem ponownie przygnieść
owo miasto. Trwała ona tak ponad Wellington uparcie przez niemal tydzień czasu.
Ustąpiła dopiero po południu w środę, 23 marca 2005 roku. Przez czas
swego trwania niemal całkowicie sparaliżowała ona kumunikację Wellington
z resztą kraju, ogromnie utrudniając ruch samochodowy i uniemożliwiając
przez całe dni przylot i odlot samolotów na wellingtońskim lotnisku. Zakłócenia
spowodowane przez ową mgłę opisane są w licznych artykułach jakie ukazały
się w owym czasie w nowozelandzkiej prasie. (Jako przykład patrz artykuł
"Fog set to hang around" opublikowany w nowozelandzkiej gazecie
"The Dominion Post"
wydanie z wtorku, 22 marca 2005 roku, strona 1.)
Ja osobiście posądzałem,
że mgła owa nie jest naturalnego pochodzenia. Uważałem, że technologicznie
wywołało ją UFO, które realizowało wówczas zapewne jakieś działania na
powierzchni ziemi w okolicy Wellington. Za pośrednictwem tej mgły UFO
owo ukrywało swoją tam kilkudniową obecność. Wiadomo mi przecież już
było o przypadkach kiedy wehikuły UFO formowały podobną mgłę aby ukryć
swoją obecność i działania. (Przykładem takich przypadków jest zdarzenie
opisane w podrozdziale VB4.5.1 z tomu 17 monografii
[1/4].
Mianowicie w 1915 roku, pod Gallipoli (Turcja), UFO wzbudziło silną mgłę w którą
na oczach licznych świadków wmaszerowała cała kompania wojska, aby
nigdy nie być już widziana ponownie. Kompania ta znana była jako
"Sandringham Company".) Znana mi też już była zasada formowania
mgły przez UFO. Zasadę ową opisuję w podrozdziałach KB2 i H5.4
z tomów (odpowiednio) 10 i 4 monografii
[1/4].
Kiedy więc owa niezwykła
mgła obezwładniła Wellington, trzymałem oczy i uszy otwarte. Chciałem
bowiem zdobyć jakiś dowód, że wywołana jest ona technologicznie
przez wehikuł UFO. Faktycznie też dowód ten mi się ukazał.
Kiedy jednego dnia owa
niezwykła mgła zaczęła się podnosić (zapewne z powodu kolejnej przerwy
w działaniach UFOnautów), siedziałem właśnie w swoim biurze przy
komputerze. Okno przy jakim mam biurko wychodzi właśnie na Wellington.
Co jakiś czas odrywałem więc wzrok od ekranu komputera aby popatrzeć
w okno jak mgła ta się unosi. Krótko po 3-ciej po południu mgła ta zniknęła
niemal całkowicie. Jedynie jej resztki ostały się poprzyklejane do budynków
miasta. Nad Wellington ciągle panowała jednak gruba warstwa chmur,
które wyglądały w przybliżeniu tak jak chmury z "Fot. 3" poniżej.
Kiedy za którymś tam razem przyglądnąłem się dokładniej owym
chmurom, dostrzegłem w nich znajomy kształt "chmury-UFO", znany mi
już z wcześniejszych obserwacji. Nie odnotowałem która to dokładnie była
godzina, jednak z całą pewnością ciągle brakowało sporo do 4 po południu.
Wcześniej wcale nie analizowałem dokładniej części nieba w której owa
"chmura" się znajdowała. Wszakże było ono zasłonięte mgłą. Nie mogę więc
stwierdzić że "chmura" ta pojawiła się w owym miejscu dopiero kiedy ją
dostrzegłem. Zanim ją zobaczyłem, faktycznie mogła już zawisać w owym
miejscu przez wiele godzin, a może nawet przez wiele dni. Ciekawe, że
zawisała mniej-więcej nad miejscem w którym zlokalizowany jest
Nowozelandzki Parlament, który wówczas właśnie miał sesję. Czyżby
UFOnauci interesowali sie obradami tego parlamantu? Szkoda ze nie
znam sposobu aby poznać jaką ustawę ów parlament uchwalił owego dnia.
Kontynuowałem pracę, co jakis czas rzucając okiem na ową "chmurę-UFO".
Na jej wysokości musiał wiać wówczas dosyć silny wiatr. Inne bowiem chmury
szybko przemieszczały się z wiatrem. Tymczasem ta jedna stała dokładnie
w tym samym miejscu, jakby była zakotwiczona. Jednak wiatr dosyć szybko
rozmywał jej idealnie dyskoidalny kształt. Po rozwianiu wyglądała poszarpana -
tak jak ją ukazuje zdjęcie z "Fot. 2". Co kilka minut owa niezwykła "chmura"
przechodziła więc przez cykliczną transformację. Z rozwianej i nieregularnej
zamieniała się wtedy w doskonale dyskoidalną o gładkiej powierzchni. Kiedy o
godzinie 5 wieczorem przyszedł czas na zakończenie pracy i powrót do domu,
niemal wszystkie inne chmury z owej grubej warstwy która początkowo zalegała
nad Wellington zostały już zawiane poza horyzont. Nad Wellington zawisało
już tylko kilka niewielkich obłoczków, oraz owa rytmicznie odnawiająca się
dyskoidalna "chmura-UFO". Po powrocie do domu natychmiast wziąłem
więc swój aparat fotograficzny aby chmurę tą sfotografować. Niestety, przy
moim mieszkaniu inne budynki Petone zasłaniały mi jej widok. Musiałem
więc przejść jakieś pół kilometra nad brzeg wellingtońskiej zatoki morskiej,
gdzie nic już jej nie zasłaniało, oraz sfotografować ją stamtąd. Jak też się
wówczas okazało, jej zdjęcie było ostatnim na rolce filmu. (A zapasowego
filmu nie miałem - UFOnauci najwyraźniej zawsze mają "szczęście" w
uniknięciu zostania dokładnie obfotografowanymi.) Chociaż więc zamierzałem
ją sfotografować w kilku kolejnych fazach jej cyklicznej transformacji, nie
miałem więcej filmu. Obserwowałem więc jedynie co dalej się z nią stanie.
Po dalszych jakichś 15 minutach, podczas których owa "chmura-UFO"
przeszła kilka następnych transformacji samo-odnawiania swojego kształtu,
chmura ta NIE odnowiła już swojego kolejnego rozmycia przez wiatr i
stopniowo zamieniła się w nicość. W miejscu gdzie uprzednio stała
zakotwiczona przez nie mniej niż ponad 2 godziny, pojawiło się wówczas
czyste błękitne niebo. Kiedy chmura ta zniknęła była już około 6
wieczorem.
Oto jak wygląda owo jedyne zdjęcie
owej niezwykłej "chmury-UFO" z ponad Wellington, które zdołałem wówczas wykonać:
Fot. 2: Ujęta w samym centrum powyższego zdjęcia "chmura-UFO" którą obserwowałem
przez ponad 2 godziny jak zawisała nad Wellington - stolicą Nowej Zelandii. W marcu
2005 roku, ja (tj. dr Jan Pająk) sfotografowałem ją osobiście. Chmura ta z całą pewnością
ukrywała w sobie wehikuł UFO, a ściślej kompleks kulisty sprzężony z dwóch wehikułów UFO.
Demonstrowała ona też niemal wszystkie zachowania opisane w punkcie #7 poniżej.
Wysoce interesującym jest, że owo UFO zawisało w przybliżeniu ponad budynkiem
nowozelandzkiego parlamentu, który miał w owym czasie swoją sesję. Byłoby interesującym
poznanie jaki rodzaj prawa został uchwalony przez ów parlament tamtego popołudnia.
Miasto widoczne pod ową "chmurą-UFO" to Wellington, stolica Nowej Zelandii.
Ukazane jest ono w widoku z brzegu zatoki morskiej jaka rozciąga się od centrum Wellington,
aż do przedmieścia tego miasta, czyli miejscowości zwanej Petone w której aktualnie mieszkam.
Wśród budynków centrum Wellington (położonego dokładnie pod ową "chmurą"),
szczególnie zaś w obrębie prawej strony Wellington, ciągle widoczne są nierozproszone resztki
owej niezwykle gęstej mgły, która uformowana została technologicznie przez UFO i która trapiła
to miasto przez niemal tydzień czasu. W lewym dolnym rogu zdjęcia widać ostatki z dosyć grubej
warstwy chmur. W chwili dostrzeżenia owej "chmury-UFO", tamta gruba warstwa chmur zalegała
całe niebo ponad Wellington i Petone, tj. od horyzontu po horyzont. Ujęta na tym zdjęciu
"chmura-UFO" początkowo stanowiła więc tylko jedną z licznych chmur tamtej grubej warstwy.
W przeciągu ponad 2 godzin czasu kiedy dokonywałem swoich obserwacji pokazanej tu "chmury",
tamta gruba warstwa chmur została przez wiatr zawiana poza horyzont. Jednocześnie jednak owa
uchwycona na powyższym zdjęciu "chmura-UFO" cały czas zawisała ponad jednym i tym samym
miejscem, tak jakby była tam zakotwiczona. Na przekór też, że wszystkie pozostałe chmury z owej
grubej warstwy nieustannie zmieniały swój kształt i wielkość, owa "chmura-UFO" utrzymywała niemal
niezmieniony kształt i zawsze była w przybliżeniu tej samej wielkości. Ponieważ zaś silny wiatr
nieustannie starał się ją rozwiać, co jakiś czas cyklicznie odnawiała ona swój oryginalny, UFO-podobny
kształt, przywracała gładkość zarysu swojej powierzchni, oraz powracała do tej samej, oryginalnej
wielkości. Faktycznie to powyższe zdjęcie uchwyciło ową chmurę w niemal ostatniej fazie jej rozmywania
przez wiatr. W chwilę poźniej przeszła ona kolejną transformację jaka przywróciła jej oryginalny,
UFO-podobny kształt i gładki zarys powierzchni. Na powyższym zdjęciu pokazana jest ona w niemal
najbardziej rozmazanym stanie jaki osiągała zawsze tuż przed cyklicznym odnowieniem swojego
UFO-podobnego kształtu. W jakieś 15 minut po wykonaniu powyższego zdjęcia (które okazało się
być ostatnim zdjęciem na rolce filmu), oraz po przejściu jedynie kilku nastepnych cykli rozwiewania
przez wiatr i przyracania swojego orginalnego UFO-podobnego kształtu i gładkiej powierzchni,
utrwalona na powyższym zdjęciu "chmura-UFO" nagle rozmyła się w nicość, ciągle jednak bez
poruszenia się z miejsca swego zakotwiczenia.
* * *
W tym miejscu warto przypomnieć,
że taki zawisający nad stolicą jakiegoś państwa, ogromny wehikuł UFO
ukrywający się wewnątrz wytworzonej przez siebie chmury i zdolny do masowego
formowania mgły, wprowadza dla ludzi cały szereg niebezpieczeństw i zagrożeń.
Najważniejszym z nich jest fakt, że nie jest nam wiadomym jaki rodzaj sabotażu
UFO to realizuje w czasie kiedy tak się ono ukrywa w owej chmurze. Wszakże
może ono telepatycznie nakłaniać wybranych przez siebie ludzi do określonych
zachowań lub decyzji, które są sprzeczne z interesami ludzkości i z interesami
danego kraju. Może ono właśnie realizować uprowadzania ludzi do swojego
wnętrza, gdzie ludzie ci poddawani są najróżniejszym formom eksploatacji
biologicznej, rabunku ich spermy i owule, hipnotycznemu przeprogramowywaniu
ich poglądów, itp. - po szczegóły patrz strona
UFOnauci
dostępna poprzez
"Menu 4",
lub podrozdział A3 z tomu 1 monografii [1/4].
Może także np. wzbudzać chorobę raka w wybranych mieszkańcach danego
miasta, używając w tym celu swojego "aparatu do zdalnego indukowania
raka", które to mordercze urządzenie UFOnautów opisane jest dokładniej
w podrozdziałach N5.2 i O5.3.3 z tomów (odpowiednio) 11 i 12 monografii
[1/4].
Oczywiście, zagrożenia wprowadzane przez takie ukryte w chmurze UFO
wcale nie kończą się na tych wyszczególnionych powyżej. Wszakże należy
pamiętać, że w chmurę taką w każdej chwili może przypadkowo wlecieć jakiś
samolot pasażerski przelatujący nad danym miastem. W takim zaś przypadku
samolot ten zwyczajnie by się rozleciał na kawałki. Z kolei wina za jego rozpadnięcie
się w powietrzu ponownie zwalona zapewne zostałaby przez zamanipulowanych
hipnotycznie "ekspertów" na rzekome "wiry czystego powietrza" opisywane w
podrozdziale O7 z tomu 12 monografii [1/4]. (Wszakże w dzisiejszym klimacie
intelektualnym ślepego oskarżania każdego kto choćby wzmiankuje słowo UFO
żaden "ekspert" nie zaryzykowałby utraty pracy poprzez ujawnienie że dany
samolot rozpadł się z powodu kolizji z wehikułem UFO - nawet jeśli dowody
na ową kolizję byłyby oczywiste i widoczne dla każdego - jako przykład
przeglądnij stronę internetową
"26ty dzień",
która prezentuje równie oczywisty materiał dowodowy na fakt, że tsunami
z 26-go grudnia 2004 roku było spowodowane przez UFOnautów.) Pamiętać
także musimy, że sama zdolność wehikułu UFO do masowego generowania mgły,
jest rowniez poważnym zagrożeniem dla ludzi. Wszakże - jak zaledwie kilka
godzin wcześniej zademonstrował to wehikuł UFO uchwycony na powyższym
zdjęciu "Fot. 2", jeśli taki wehikuł obniży się tuż nad dachy miasta,
oraz rozpocznie generowanie ogromnych ilości mgły, wówczas w ów rzekomo
"naturalny" sposób sam jeden jest w stanie zasabotażować całą komunikację
i całe działanie owego miasta.
* * *
W jakieś niecałe 2 tygodnie
po dacie wykonania powyższej fotografii, prawdopodobnie miałem możliwość
osobistego zaobserwowania jak UFO formuje taką właśnie "chmurę-UFO".
Owego dnia wyszedłem na spacer wzdłuż tej samej plaży z której sfotografowalem
chmurę z "Fot. 2". Miałem świeżo w pamięci owo fotografowanie, więc uważnie
oglądałem niebo nad Wellington w miejscu gdzie tamta chmura kiedys zawisała.
Był pochmurny dzień i całe niebo wyglądało jak pokryte jakąś szarą taflą. Dolna
powierzchnia tej tafli była bardzo gładka i nie dawało się na niej wyróżnić żadnych
zarysów ani granic poszczególnych obłoków. Nagle w pobliżu tego samego
miejsca w którym poprzednio zawisała sfotografowana przeze mnie chmura,
czyli znacznie poniżej pod ową szarą taflą, pojawił się pierścieniowy obłok o
śnieżnobiałym kolorze. Miał on idealnie okrągły kształt. Wyglądał niemal jak
srebrna obrączka ślubna, tyle że wykonana z białej pary a nie z metalu. Jego
pojawienie się było dosyć nagłe. Przypominało mi zabawę formowania kółka
z dymu przez palaczy papierosów. Po prostu najpierw nic w tym miejscu nie było,
zaś w chwilę później był już tam śnieżnobiały obłok w kształcie pierścienia. Tyle
że pierścień owego obłoku nie był jednolity, a składał się z ponad 20 jednakowej
wielkości i kształtu segmencików, pooddzielanych nawzajem od siebie niewielkimi
przerwami. Pomyślałem sobie, że każdy z owych segmencików uformowany musiał
zostać przez oddzielny pędnik boczny wehikułu UFO i że powienienem policzyć
ile ich jest, aby wyznaczyć jaki typ wehikułu je generuje. Zanim jednak zdążyłem
zacząć liczyć, cała objętość przestrzeni otoczonej owym pierścieniem wypełniła
się nagle białą parą wodną, formując jednolitą, dysko-kształtną chmurę, bardzo
podobną do tej pokazanej na zdjęciu "Fot. 2". Wszystko to stało się bardzo szybko.
Od momentu bowiem kiedy pojawił się pierścień, aż do chwili kiedy na niebie
wisiała już kompletna dyskoidalna chmura, upłynęło zaledwie około 20 sekund.
Interesujący w owej chmurze był jej śnieżnobiały kolor. Kolor ten jakoś raził
i jakby nie pasował do otoczenia. Wszakże ponad ową śnieżnobiałą, dyskoidalną
chmurą zalagała owa tafla szarych, nieprzeźroczystych chmur. Logika więc
sugerowała, że ta nowopowstała chmurka też powinna mieć kolor szary,
podobny do owej tafli. Jednak ona była kredowo biała. W chwili kiedy uformowała
się w pełny dysk "chmury-UFO" - niemal identycznej do tej uchwyconej na zdjęciu
"Fot. 2", pomyślałem sobie że dla pewności poobserwuję ją przez następne około
15 minut zanim zawrócę do domu po swój aparat fotograficzny. Wiedziałem
bowiem, że jeśli po 15 minutach obserwacji nie zmieni ona swego dyskoidalnego
kształtu, będzie to oznaczało że z całą pewnością jest ona chmurą uformowaną
technologicznie przez UFO, a nie chmurą naturalną. Jednak owa chmura jakby
poznała moje myśli. Po krótkiej chwili zaczęła się bowiem rozpływać w nicość,
aby całkowicie zniknąć z widoku. Sposób przy tym i szybkość jej znikania były
identyczne z tymi które poprzednio zaobserwowałem na chmurze utrwalonej na
zdjęciu z "Fot. 2". Pełna jej transformacja, znaczy od chwili kiedy na niebie pojawił
się ów pierwszy biały pierścień, aż do chwili kiedy końcowa dyskoidalna chmura
całkowicie zniknęła z widoku, trwała bardzo krótko - szacuję że w sumie tylko około 1 minuty.
Z powodu tak szybkiego pojawienia się i zaniku owej chmury, nie miałem wówczas
absolutnej pewności że to co zaobserwowałem faktycznie było formowaniem technologicznej
chmury przez wehikuł UFO. Jednak kilka cech tego zjawiska sugerowało, że
najprawdopodobniej to co widziałem było formującą się "chmurą UFO" - tyle że
natychmiast po jej uformowaniu z jakichś powodów UFOnauci zdecydowali się
polecieć w inne miejsce. Jedną z tych cech był fakt, że owa chmura pojawiła się
niemal w tym samym miejscu w którym sfotografowałem "chmurę-UFO" z "Fot. 2".
Takie bowiem powtórne jej pojawienie się w tym samym miejscu jest konsystentne
ze znanymi nam zwyczajami UFOnautów. Z innych obserwacji UFO wiadomo
nam bowiem, że jeśli UFOnauci są zainteresowani jakimś obiektem na ziemi,
wówczas powtarzalnie przybywają w to samo miejsce przez relatywnie długie
okresy czasu. Inną taką cechą był fakt, że cały proces formowania się i następnego
rozpływania owej chmury przebiegał tak szybko. Normalne bowiem chmury typowo
zużywają całe minuty na taki proces, a nie jedynie sekundy jak to było w
zaobserwowanym przeze mnie przypadku.
Fakt że z całą pewnością zaobserwowałem
wówczas formowanie technologicznej "chmury-UFO" został potwierdzony po kilku
kolejnych dniach. Był wówczas wtorek, dnia 5 kwietnia 2005 roku. Rano tego dnia
pogoda nad Wellington była wspaniała - nawet jednej chmurki nie dało się zobaczyć
na całym widokręgu nieba. Po przybyciu do pracy spojrzałem w okno i ponownie
odnotowałem wiszący wysoko nad budynkiem Parlamentu ten sam znany mi kształt
"chmury-UFO". Tego jednak dnia miałem zajęcia ze studentami od godziny 9 rano
aż do godziny 12 w południe. Jak zwykle też mój aparat fotograficzny pozostawiony
był w domu. Jedyne więc co mogłem uczynić to uważnie przyglądnąć się owej "chmurze",
poczym musiałem pójść na zajęcia ze studentami. Podczas obu przerw w tych zajęciach
celowo przechodziłem do okien wychodzących na Wellington aby sprawdzić czy owa
"chmura-UFO" ciągle wisi ponad budynkiem Parlamentu. Przez cały też czas wisiała
ona dokładnie w tym samym miejscu i dokładnie w tym samym kształcie. Kiedy
zajęcia się skończyły około godziny 12 w południe, szybko poszedłem do swojego
biura. Tam sprawdziłem czy "chmura" ciągle wisi w tym samym miejscu. Stała
tam nieporuszona w dokładnie tym samym miejscu gdzie zobaczyłem ją o 9 rano.
Ponieważ właśnie rozpoczynał się czas na lunch, stanowiłem więc, że wyłączę
swój komputer i szybko wybiorę się do domu
aby wziąść swój aparat fotograficzny i "chmurę" tą sfotografować. Wyłączenie
komputera zajęło mi zaledwie kilka sekund. Kiedy po wyłączeniu ponownie
spojrzałem w okno, owej "chmury" już tam nie było. Zniknęła w przeciągu dosłownie
kilku sekund kiedy zwrócony byłem do komputera. A uprzednio stała przecież
w dokładnie tym samym miejscu i kształcie przez ponad 3 godziny. To jej
błyskawiczne zniknięcie potwierdziło mi więc, że owo poprzednie nagłe
pojawienie się i zniknięcie dyskoidalnej chmury które obserwowałem kilka
dni wcześniej faktycznie było obserwacją procesu formowania tej chmury
przez wehikuł UFO.
W dniu 23 marca 2005 roku,
jeden z czytelników moich monografii podpisujący się pseudonimem
universalis - email: universalis@o2.pl,
przysłał mi poniższe zdjęcie chmury w której, jak twierdzi,
odkrył ukrywający się wehikuł UFO. Ponieważ kształt
wskazanej przez niego chmury faktycznie odpowiada
znanym mi kształtom "chmur-UFO", zdecydowałem
się jego zdjęcie opublikować na niniejszej stronie. Oto
jak owo zdjęcie wygląda:
Fot. 3: Zdjęcie chmury której kształt odpowiada chmurom
formowanym technologicznie przez UFO w celu ukrycia
się w nich przed wzrokiem ludzi
.
Zdjęcie to przesłał mi czytelnik podpisujący się
pseudonimem
universalis - email: universalis@o2.pl.
Z lewej strony pokazany jest cały oryginał tego zdjęcia.
Natomiast z prawej strony na oryginale tym zaznaczono
dokładne miejsce w którym zdaniem
universalis
ukrywa się wehikuł UFO.
Kiedy zapytałem
wykonującego owo zdjęcia o miejsce i okoliczności jego
wykonania, wyjaśnił mi co następuje - oto odnośny fragment jego
emaila:
"zostalo ono zrobione w Argentynie przez jednego z czlonkow
mojego nieoficjalnego klubu fanatykow UFO. Odkrylismy ze z
niewiadomych powodow UFO lubia odwiedzac strefy podzwrotnikowe
a zwlaszcza obie ameryki. W miejsce tego zdjecia zaprowadzil
mojego kolege lokalny przewodnik, ktory mowil ze bardzo czesto
mozna spotkac w tamtych rejonach latajace obiekty, ktore
czynia spustoszenie w plonach. Jak z reszta mozna zauwazyc
na zdjeciu. Pole to zostalo zapewne wypalone podczas ladowania
latajacego spodka."
#4. Wisząca konfiguracja "jodełkowa" uformowana z "chmur-UFO":
Kolejne interesujące zdjęcie "chmury-UFO"
przesłane mi do zaopiniowania pokazane jest poniżej jako "Fot. 4". Niestety, przysłane
ono zostało bez danych kontaktowych jego autora. Nie jestem więc w stanie opisać
okoliczności w jakich zostało ono pstryknięte. Dlatego przytaczam je tutaj tylko po
zinterpretowaniu jego dokumentującej i naukowej wymowy, jednak bez wyjaśnienia
szczegółów jego pochodzenia. Niemniej chciałbym tutaj zapewnić, że w trakcie
swoich wieloletnich badań UFO obserwowałem już wiele dziwnie zachowujących
się "chmur-UFO" (niestety, niemal zawsze nie miałem wówczas pod ręką swego
aparatu fotograficznego). W dużej proporcji owych obserwacji, chmury kryjące w
sobie wehikuły UFO przyjmowały właśnie kształty bardzo bliskie temu który
widzimy w owej chmurze pokazanej poniżej na "Fot. 4".
Fot. 4: Oto zdjęcie "chmury-UFO" o kształcie konfiguracji wehikułów UFO
w monografii [1/4] nazywanej "jodełką".
Tyle że na powyższym zdjęciu konfiguracja ta zawisa w pozycji "wiszącej",
a nie "stojącej" w jakiej typowo zorientowane są nasze leśne jedełki (choinki).
Opisy konfiguracji jodełkowej zawarte są z podrozdziale F3.5 z tomu 3
monografii
[1/4].
Z kolei rysunki zasady na jakiej taka konfiguracja jest
formowana, zaprezentowane zostały na rysunkach F8 (2) i P11 z monografii
[1/4].
#5. Co inni odnotowali na temat "chmur-UFO":
Aczkolwiek dopiero
"Teoria Magnokraftu" dostarczyła fundamentów naukowych dla
wyjaśnienia zagadki "chmur-UFO", wielu ludzi przy najróżniejszych
okazjach od dawna już odnotowało, że istnieje jakiś tajemniczy związek
pomiędzy chmurami i UFO. Ludzie ci wprawdzie nie dojrzeli jeszcze
do otwartego stwierdzenia, że UFOnauci wytwarzają technologiczne
chmury aby w ich wnętrzu ukrywać przed nami swoje wehikuły UFO,
jednak zdołali już nagromadzić sporo ciekawych obserwacji na temat
owych technologicznie formowanych chmur-UFO. Wykonali także
sporo ich zdjęć. Podsumujmy więc w niniejszym punkcie najważniejsze
informacje na ten temat dostępne już obecnie w Internecie. Oto one:
(a) "Chmura-UFO"
zmusza prezydenta Bush'a do ukrycia się w podziemnym bunkrze.
W piątek, 29 kwietnia 2005 roku, Brytyjski
The Guardian,
opublikował artykuł pod tytułem "Incoming cloud forces Bush into safe
bunker" (tj. "Nadlatująca chmura wysłała Bush'a do bezpiecznego bunkra").
Artykuł ten przez jakis czas można było poczytać na stronie internetowej
guardian.co.uk/usa/story/0,12271,1472905,00.html.
Stwierdzał on, że gęsta chmura lecąca z szybkością helikoptera w kierunku
Białego Domu, w dniu 28 kwietnia 2005 roku spowodowała alarm zmuszając
ochronę do przeniesienia Prezydenta do podziemnego bunkra, oraz stawiając
w stan pogotowia działka przeciwlotnicze na dachach budynków sąsiadujących
z Białym Domem. Był to dopiero pierwszy przypadek po słynnym 11 września
2001 roku kiedy Prezydent zmuszony został przez coś/kogoś do ewakuowania
się do bunkra. (Znamienne, że podobnie jak to miało miejsce w dniu 11
września 2001 roku - patrz strona
WTC,
również i tym razem źródłem problemu było UFO.)
Chmura ta zmaterializowała się około 30 km na południe
od Waszyngtonu. Na ekranach radarów uwidaczniała się jako obiekt stały
który powtarzalnie pojawiał się dla radaru a potem nagle znikał.
Posądzano więc, że może ona być zakamuflowanym atakiem na Biały
Dom, podobnym do tego z 11 września 2001 roku.
Ta sama informacja o owej
"chmurze-UFO" była również powtórzona w artykule dostępnym na
cbsnews.com/stories/2005/04/27/national/main691298.shtml.
Niestety, żaden z artykułów nie przytoczył fotografii owej niezwykłej chmury.
Interpretacja: Zgodnie
z "Teorią Magnokraftu", chmura ta uwidaczniała się na ekranach radarów jako
solidny obiekt, ponieważ zawierała w sobie wehikuł UFO lecący w "stanie
migotania telekinetycznego". Wehikuł ten co jakiś czas zmieniał poziom swojej
widoczności z pozostawania kompletnie niewidzialnym dla ludzi, na czasowe
stanie się całkowicie materialnym. W chwilach kiedy ów wehikuł UFO ukrywający
się w tamtej chmurze przyjmował pełną materialność, radar wykrywał jego
trajektorię nacelowaną na Biały Dom i podnosił alarm. Więcej na temat "stanu
telekinetycznego migotania" w którym owo UFO dokonywało swego nalotu na
Biały Dom wyjaśnione jest w podrozdziale L2 z tomu 10 monografii [1/4]. Tak
nawiasem mówiąc, staje się ogromnie intrygujące dlaczego w kwietniu i maju
2005 roku wehikuły UFO wykazywały owo nieustające zainteresowanie w ośrodkach
władzy poszczególnych krajów. Wszakże, jak to wyjaśniłem w punktcie #2
powyżej, w owym okresie czasu podobne chmury UFO wisiały relatywnie
często również nad budynkami rządowymi i parlamentem Nowej Zelandii.
Wysoce interesujące w całej
tej sprawie wywołania przez "chmurę" alarmu w Białym Domu, jest że był
on pierwszym tak poważnym zdarzeniem po 11 września 2001 roku - czyli
po dacie kiedy UFOnauci spowodowali odparowanie budynków
WTC
w Nowym Jorku oraz zaatakowali Pentagon. Jednak w dniu 11 maja 2005
roku, czyli zaledwie kilka dni po opublikowaniu opisu tego alarmu na niniejszej
stronie internetowej, niespodziewanie niemal identyczny alarm został spowodowany
przez niewielki samolot, którego pilot podobno "zabłądził" nad Waszyngtonem.
(Wziąwszy pod uwagę, że owo "zabłądzenie" ponownie nastąpiło w wymownym
dniu 11-go, łatwo się domyślić że również i tym razem stali za nim UFOnauci.)
Dla mnie osobiście ten drugi alarm wygląda jak "odwracająca uwagę" reakcja
UFOnautów na swój poprzedni "błąd" spowodowania alarmu przez "chmurę"
i zwrócenia uwagi publicznej na fakt iż UFO mogą ukrywać się we wnętrzu
chmur. Wszakże wymowa tego drugiego alarmu leży w interesie UFOnautów
bowiem zawiera informację w rodzaju "patrzcie ludziska, alarm nad Białym
Domem nie jest niczym niezwykłym". Artykuł (w języku angielskim) na temat
owego drugiego alarmu z dnia 11 maja 2005 roku opublikowany został m.in.
na stronach
nytimes.com/2005/05/11/politics/11cnd-plane.html? 8bl = &pagewanted = print oraz
election.cbsnews.com/ stories/2005/ 05/11/national/ main694514.shtml.
(b) "Chmura-UFO"
prześladuje grupę miłośnikow natury. W czerwcu 2002 roku grupa
amerykańskich wędrowców wybrała się do First Creek przy Red Rock.
W drodze powrotnej odnotowali tą dyskoidalną chmurę która bez przerwy
zmianiała swój wysoce regularny, dyskoidalny kształt. Jednym razem
wyglądała jak pojedyńczy dysk, innym zaś razem jak cały stos ułożony
z dwóch, a także trzech, dysków ustawionych jeden na drugim. Jej transformacje
trwały około 20 minut, poczym nagle chmura ta zniknęła. Po dojściu do
samochodu który stał blisko owej chmury, odkryli że samochód ten nie
chce zapalić. Kiedy w końcu zdołali go zapalić, w drodze powrotnej do
domu samochod ten kilka razy przerywał pracę. Po drugim przerwaniu
odmowił kompletnie ponownego zapalenia - tak że zmuszeni byli zapchać
go do najbliższej stacji benzynowej i tam zapalić z akumulatora innego
samochodu. Po przejechaniu kawałka dalszej drogi odnotowali jeszcze
jednę chmurę bardzo podobną do tej widzianej przez nich poprzednio.
Kiedy ją fotografowali, nagle ich samochód całkowicie zaprzestał pracy.
Na drugi dzień w warsztacie naprawczym się okazało, ze miał spalony
alternator i całkowicie wyczerpaną nową baterię. Opis całej ich przygody
z tą chmurą (w języku angielskim), wraz z kolorowymi zdjęciami owej
"chmury-UFO" ktora ich tak prześladowała, zestawionymi w układzie
chronologicznym jej transformacji, w maju 2005 roku zaprezentowany
był na stronie internetowej o adresie
spiritcaller.net/what/ufocloud.htm.
Interpretacja:
Obserwowane i fotografowane przez tą grupę zjawisko zmiany ilości
dysków uformowanych w "chmurę-UFO" faktycznie reprezentowało
dołączanie się oraz odłączanie dalszych wehikułów do "latającego
cygara" wehikułów UFO zawisającego w owym miejscu. (Przykład
takiego cygara pokazany jest na rysunkach F1(c), F6/1, oraz F7 z
monografii [1/4].) Problemy z układem zapłonowym ich samochodu
wynikały z faktu że wehikuły UFO ukrywające się w owej chmurze działały
w trybie tzw. "wiru magnetycznego" który zatyka obwody elektryczne.
Z kolei fakt że chmura początkowo zniknęła, potem jednak pojawiła
się ponownie, sugeruje, że wehikuły UFO które się w niej ukrywały
posiadały jakieś niecne plany wobec owej grupy ludzi. (Na bazie
informacji które przytaczam poniżej w punkcie #7(e), ja osobiście
posądzam, że cała ta grupa została wówczas uprowadzona do owego
UFO, tyle że po uprowadzeniu wymazano ich pamięć. Wszakże
podczas pieszej wędrówki po bezludnym obszarze, którą właśnie
odbyli, łatwo zgubić rachubę czasu oraz łatwo ulec grupowemu
uprowadzeniu bez uświadomienia sobie co naprawdę się stało.)
(c) Dowodowe znaczenie
fotografii "chmur-UFO" dostępnych w Internecie. W swojej zupełnie
odsłoniętej postaci wehikuły UFO niezwykle rzadko dają się ludziom
zobaczyć i sfotografować. Wszakże jeśli ktoś zobaczy lub sfotografuje
metalicznie błyszczący wehikuł UFO, wówczas nie ma już żadnej
wątpliwości że to co widzi jest pozaziemskim statkiem kosmicznym.
UFOnauci zaś za wszelką cenę starają się uniemożliwić ludzkości
poznanie faktu że jest sekretnie okupowana przez te moralnie upadłe
pozaziemskie istoty. Zupełnie jednak inaczej sprawa się ma z wehikułami
UFO ukrywającymi się we wnętrzu chmur. Najwyraźniej UFOnauci uważają,
że ludzie są zbyt głupi oraz zbyt zajęci swoimi "przyziemnymi" działaniami,
aby odnotować owe niezwykle wyglądające i zachowujące się chmury.
Dlatego po ukryciu swoich wehikułów UFO w takich technologicznie
wygenerowanych chmurach, UFOnauci zachowują się zupełnie swobodnie
i nie unikają zostania zaobserwowanymi ani sfotografowanymi. To jest
właśnie powodem, że do chwili obecnej w Internecie wystawiona jest
już ogromna liczba zdjęć "chmur UFO". Z kolei dostępność tych zdjęć
dostarcza badaczom UFO znaczącego materiału dowodowego, który
może zostać poddany najróżniejszym analizom i interpretacjom.
Wszakże generalny wygląd i zachowanie owych chmur-UFO zdradza
nam wygląd i zachowania wehikułów UFO ukrywających się w ich
wnętrzu. Z kolei zjawiska jakie obserwowane są na owych "chmurach-UFO"
dostarczają nam doskonałego materiału ewidencyjnego do wydedukowania
możliwości technicznych UFO, ich zasad działania, oraz zjawisk jakie
wehikuły te są w stanie indukować. Przykładowo, z owych zdjęć
"chmur-UFO" dostępnych w Internecie wydedukować i potwierdzić się
daje kształty pojedyńczych wehikułów UFO, rodzaje połączeń i sprzężeń
jakie wehikuły te ze sobą formują, zwyczaje i zachowania UFOnautów,
przedmioty ich zainteresowania, oraz wiele więcej witalnych
informacji na temat naszych kosmicznych okupantów. Wszystkie
te informacje czekają cierpliwie w Internecie na osoby z otwartymi
głowami, które je wydobędą na światło dzienne i opublikują do
wiadomości innych ludzi.
Badacze chcący
przeanalizować lub zinterpretacjować dane zakodowane w
zdjęciach "chmur-UFO", już obecnie mają więc do swojej dyspozycji
bogaty materiał obserwacyjny. Materiał ten daje się też łatwo
wyszukać i oglądnąć z użyciem dzisiejszych "search engines".
Przykładowo, "search engine" o nazwie "Alta Vista" jest w
stanie wyszukać dla nich i pokazać całe galerie fotografii
najrożniejszych "chmur-UFO" wystawionych w internecie. Aby
oglądnąć sobie przykład takiej galerie fotografii "chmur-UFO",
wystarczy kliknąć na poniższy link z "Alta Vista" przygotowany
w dniu 2 maja 2005 roku (mam nadzieję że ciągle będzie działał
do dzisiaj):
altavista.com/image/results?q=ufo+cloud&mik=photo&mik=graphic&mip=all&mis=all&miwxh=all.
Interpretacja:
Oczywiście, po wyszukaniu interesujących nas zdjęć "chmur-UFO"
ciągle należy poddać je interpretacjom w celu wydobycia na światło
dzienne zakodowanych w nich informacji. Z pośród dużej liczby
możliwych przedmiotów takiej interpretacji, najbardziej podstawową
jest poznanie typu wehikulów UFO kryjących się w danej chmurze,
oraz poznanie rodzaju sprzęgnięcia które owe wehikuły UFO formują
ze sobą. Jak tego dokonać, wyjaśnijmy to na przykładzie "chmury-UFO"
o bardzo wymownych kształtach, originalnie wystawionej na stronie
internetowej
aetheronline.com/mario/AIG/2001/somethin.htm,
oraz poniżej odtworzonej na rysunku "Fot. 5". Typy wehikułów UFO
ukrywających się w tej chmurze ujawnia porównanie jej generalnego
kształtu z kształtami pojedynczych UFO poszczególnych typów pokazanymi
na rysunkach F19 z tomu 3 monografii [1/4]. Jak też wynika z owego
porównania, ta szczególna "chmura-UFO" ukrywa w sobie jeden
wehikuł typu K7 oraz jeden wehikuł typu K6. (Odnotuj z podrozdziałów
F4 do F4.7 w tomie 3 w monografii [1/4], że dokładny kształt
zewnętrzny wehikułów UFO poszczególnych typów jest ściśle
zdefiniowany układem równań matematycznych wynikających
z zasady działania ich napędu. Jeśli więc ktoś zna ów kształt,
wówczas jest też w stanie określić z niego typ właśnie oglądanego
wehikułu UFO. Dla UFO typu K7 kształt ten pokazany został na
rysunkach F10, F17(c), F19, F39 z monografii [1/4]. Ponadto
przybliżony wygląd (rysowany z pamięci obserwatora) albo tego
UFO typu K7, albo też UFO nieco większego typu K8, pokazany
został na rysunku 12 z traktatu [3b]. Z kolei dokładny kształt wehikułu
UFO typu K6 pokazany został w monografii [1/4] na rysunkach
F7, F17(b), F19, F24, F25, F39.) Oba te wehikuły UFO
wzajemnie sprzęgnięte są ze sobą w konfigurację latającą
nazywaną "zygzakiem". (Ogólny wygląd i zasada formowania
takiego "zygzaku", tyle że sprzęgniętego z dwóch wehikułów
typu K6, pokazane zostały na rysunku F11(b) z monografii
[1/4]. Opisano je też w podrozdziale F3.1.4 z tomu 3 monografii
[1/4].)
Fot. 5: Przykład "chmury-UFO" o bardzo wymownych kształtach,
niemal identycznych do kształtu dużego wehikułu UFO typu K7
połączonego w "zygzak" z o połowę od niego mniejszym
wehikułem UFO typu K6.
W maju 2005 roku zdjęcie tej chmury wraz z jej opisem dostępne
było na stronie internetowej
aetheronline.com/mario/AIG/2001/somethin.htm.
Sfotografowano ją w dniu 19 czerwca 2001 roku. Jej kształt
bardzo wiernie odpowiada kształtowi UFO typu K7 lecącego
w pozycji stojącej. Pod pędnikiem bocznym u dołu prawej
strony tego dużego UFO typu K7, podwieszony jest o połowę
od niego mniejszy wehikuł UFO typu K6 zorientowany w pozycji
wiszącej. Para wodna generowana technologicznie przez mniejszy
wehikuł UFO typu K6 posiada nieco odmienne parametry fizykalne
od pary wodnej generowanej przez większy wehikuł typu K7.
Dlatego promienie oświetlającego tą parę wodną słońca
nadają jej dwa odmienne odcienie różowawego koloru.
To z kolei pozwala odróżnić który obłok pary generowany
jest przez który z obu wehikułów UFO. Odnotuj też, że cienka
warstwa pary wodnej która zakrywa oba te wehikuły UFO
przed wzrokiem ludzi, została nieco zdeformowana
przez wiatr. Stąd kształt owej "chmury-UFO" jest nieco
poszarpany w porównaniu z prawdziwymi kształtami
ukrywających się w niej dwóch wehikułów UFO.
#6. "Chmury-UFO" są zaczajonym niebezpieczeństwem - na życzenie UFOnautów mogą bowiem rozpętać mordercze tornado:
Jeśli ktoś poobserwuje
typowe "chmury-UFO", wówczas z pozoru wyglądają mu one na
zupełnie nieszkodliwie. Ot, niepozorne, regularne, często
kredowo-białe chmurki. Tymczasem, jak to wyjaśniłem na
odrębnej stronie która w "Menu 2" oznaczona jest
"tornada-UFO",
w chmurach tych czai się śmiertelne niebezpieczeństwo.
Na każde życzenie kierujących nimi UFOnautów, mogą
się one bowiem przekształcić w mordercze tornada. Z
niewinnie wyglądającej chmurki przekształcają się wówczas
w ryczącego potwora który niszczy i zabija wszystko na co
kierujący nim UFOnauci go naprowadzą.
Jaka jest zasada
owego transformowania niewinnie wyglądającej "chmury-UFO" w
mordercze tornado, wyjaśniłem to dokładniej na oddzielnej stronie
"tornada-UFO".
Aby jednak podsumować tutaj chociaż w wielkim skrócie zawarte
tam opisy, to sprowadza się ona do przechwytywania przez
ukryte w takiej chmurze UFO jakiegoś najbliższego "niżowego
wiru przeciw-materii". (Czym są owe "wiry przeciw-materii"
wyjaśnione to zostało szczegółowo w podrozdziałach H4.2
i KB1 z tomów (odpowiednio) 4 i 10 monografii
[1/4].)
Owe niżowe wiry przeciw-materii można by porównać do ogromnych
pętli uformowanych z niezwykłej substancji wirującej w odmiennym
świecie i przebijającej na wskroś naszą planetę. (Bardziej obrazowo
można by je też porównać do kolosalnych węży wykonanych z
przeciw-materii, które wirują wokoło osi swojego obrotu przebiegającej
wzdłuż ich własnego kręgosłupa, podczas kiedy paszczami
pochwyciły końce swoich ogonów formując swym wirującym ciałem jedną
zamkniętą pętlę.) W miejscach gdzie owe wirujące pętle przeciw-materii
przenikają przez atmosferę ziemską, porywają one za sobą cząsteczki
powietrza, formując w ten sposób ogromne cyrkulacje powietrza.
Na mapach pogody pokazywanych w naszej telewizji cyrkulacje te
uwidocznione są jako wiatry wiejące naokoło niżów panujących w ich centrach.
Interesującym atrybutem owych ogromnych niżowych wirów przeciw-materii,
jest że mogą one zostać przechwycone przez obwody magnetyczne
dużego wehikułu UFO i zawężone do średnicy zaledwie kilku lub
kilkudziesięciu metrów. W przypadku zaś takiego zawężenia wiru
niżowego, normalnie powolne wirowanie przemieszczanego nim
powietrza zaczyna nabierać ogromnych szybkości i siły. W rezultacie,
ów wehikuł UFO (lub magnokraft) który przechwycił i zawęził dany
wir niżowy, formuje z niego "technologiczne tornado". Tornado to
następnie jest on w stanie nakierować na wybrany przez siebie
budynek który zechce on zniszczyć. Oczywiście, ludzie którzy zobaczą
owo tornado nie będą wiedzieli że wcale nie jest ono naturalne, a że
uformowane zostało technicznie przez wehikuł UFO. Wszakże wehikuł
UFO który je wytworzył ukrywa się we wnętrzu "chmury-UFO" z jakiej
tornado to się wyłania. Poprzez więc wytworzenie takich technicznych tornad
UFOnauci są w stanie skrycie zniszczyć za ich pomocą dowolne obiekty
na Ziemi, ludzie zaś nie mają pojęcia co naprawdę ich uderzyło. Chyba
że wcześniej nauczą się jak odróżniać takie tornada formowane przez
UFO, od tornad naturalnych. Owe tornada formowane przez UFO muszą
bowiem cechować się całym szeregiem atrybutów które nie mają prawa
wystąpić w tornadach naturalnych. Atrybuty te wynikają albo z cech
i zasady działania wehikułów UFO które nimi sterują, albo też ze zjawiska
użytego przez wehikuły UFO dla uformowania tych technicznych tornad.
Przykładowo, tornada te zawsze posiadają "lej" (po angielsku "funnel")
którego wygląd zależy od bieguna pędnika UFO skierowanego ku ziemi,
zawsze wyłaniają się one z nisko lecącej "chmury-UFO", zawsze na ich
"leju" pojawiają się charakterystyczne membranowe "odrosty", zawsze
też ich zachowanie jest "inteligentne". Pełny wykaz i omówienie atrybutów
charakteryzujących owe tornada wywoływane technicznie przez wehikuły
UFO zaprezentowany jest na owej tematycznie odrębnej stronie internetowej
"tornada-UFO".
Mi osobiście owe tornada
formowane przez UFO znane są od dawna. Opisywałem też je od dłuższego
już czasu w najróżniejszych publikacjach totalizmu. Niestety, dotychczas
nie dysponowałem fotografiami które mógłbym wystawić w internecie w celu
zilustrowania ich cech charakterystycznych. Szczęśliwym jednak zbiegiem
okoliczności, fotografie takie w końcu zostały mi dosłane. Jedna ich seria pokazuje
tornado jakie zostało uformowane przez UFO w dniu 16 maja 2005 roku,
w miejscowości Bunbury w Zachodniej Australii (tj. około 50 kilometrów na
południe od Perth). Cechy tego tornada pokrywały się z cechami tornad
wywoływanych technicznie przez ogromny wehikuł UFO lecący w pozycji
wiszącej. Przykładowo, jego trajektoria przez jakiś "dziwny zbieg okoliczności"
przebiegała "inteligentnie" wzdłuż osi najgęściej zaludnionych i najlepiej
zagospodarowanych obszarów Zachodniej Australii. Jego "lej" wyglądał
jak uformowany przez wylot bieguna (N) skierowanego ku ziemi i posiadał
charakterystyczne "odrosty" które powstają przy wiszącym ustawieniu
wehikułu UFO który je uformował. (W Australii pojedyńcze UFO lecące w pozycji
"wiszącej" zawsze kieruje ku ziemi właśnie biegun "N" swojego pędnika głównego.)
Z kolei chmura która je wygenerowała posiadała UFO-kształtne wybrzuszenie
skierowane w dół, które jest konsystentne z wiszącą pozycją lotu UFO
wytwarzającego to tornado.
Niniejszym udostępniam
więc do wglądu zarówno owe zdjęcia tornada wywołanego przez UFO,
jak i wyjaśnienia co zdjęcia te przedstawiają. Wszakże dostarczają
one nam rzeczowej wiedzy o jeszcze jednym niszczycielskim i
skrytym użyciu wehikułów UFO przeciwko ludzkości. Jako takie, zdjęcia
te oddają nam do ręki narzędzie poznawcze które może zainicjować
skuteczną obronę ludzkości przed skrytymi atakami UFOnautów. Są
one adresowane do wszystkich tych ludzi z otwartymi umysłami, którzy
chcą wiedzieć "co naprawdę wokół nich jest grane", którzy zamierzają
śledzić niecności popełniane na Ziemi przez moralnie upadłych
UFOnautów, oraz którzy zamierzają się bronić przed atakami owych
szatańskich kosmitów. Proponuję więc teraz najpierw przeglądnąć
owe wysoce dowodowe zdjęcia pokazane poniżej na "Fot. 6", potem
zaś przenieść się na odmienną stronę
"tornada-UFO",
gdzie można zapoznać się ze szczegółową interpretacją tych zdjęć i z atrybutami
tornad wywoływanych technologicznie przez UFO. Na tamtej odrębnej stronie
można też zweryfikować swoją osobistą analizą informacje które staram się
przekazać i zilustrować za pośrednictwem tych zdjęć.
Fot. 6a, 6b, 6c i 6d: Oto cztery zdjęcia tego samego tornada
uformowanego technicznie przez duży wehikuł UFO, które w
poniedziałek, dnia 16 maja 2005 roku zaatakowało miejscowość
Bunbury w Zachodniej Australii. Szczegółowe wyjaśnienia
zasady na jakiej "chmury-UFO" generują takie mordercze
tornada, jak również omówienie cech charakteryzujących
takie tornada wywołane technicznie przez wehikuły UFO,
zawarte są na odrębnej stronie internetowej o nazwie
tornada-UFO.
Analizy przeprowadzone na tamtej odrębnej stronie internetowej
ujawniają, że powyższe tornado wywołane zostało technicznie
przez ogromny wehikuł UFO, najprawdopodobniej typu K10, który
leciał w tzw. "pozycji wiszącej" z biegunem manetycznym "N"
swojego pędnika głównego skierowanym ku ziemi. Powyższe
zdjęcia reprezentują więc wysoce ilustracyjny materiał dowodowy,
ujawniający że wiele tornad formowanych jest właśnie przez
owe charakterystyczne "chmury-UFO", czyli przez chmury
które demonstrują kształty i zachowania jakie są typowe dla
wehikułów UFO. W celu dokładniejszego oglądnięcia każdego
z powyższych zdjęć, najpierw należy na nie kliknąć aby je
powiększyć.
Utrwalone na powyższych zdjęciach tornado dokonało ogromnych
zniszczeń. Wiele "strategicznych" obiektów zostało nim dotkniętych.
W maju 2005 roku artykuły które do niego nawiązują można było
znaleźć na stronach internetowych
abc.net.au/news/ australia/wa/ bunbury/200505/ s1369342.htm i
www.news.com.au/ story/ 0,10117,15302795-26618,00.html.
Powyższe powinienem
uzupełnić również informacją, że niemal tak samo wyglądająca chmura,
najprawdopodobniej także ukrywająca wehikuł UFO typu K10 lecący
w "pozycji wiszącej" z biegunem magnetycznym "N" skierowanym ku ziemi,
wygenerowała w Nowej Zelandii tornado wyglądające niemal identycznie
do powyższego. Owo nowozelandzkie tornado także miało krótki,
przeźroczysty, poszarpany "lej", wirujący w kierunku zgodnym z
ruchem wskazówek zegara. W czwartek, dnia 10 marca 2005 roku
zaatakowało ono i zniszczyło sporą część nowozelandzkiego miasteczka
Graymouth. Amatorski film owego tornada z Graymouth był później
nadawany we wszystkich dziennikach telewizyjnych Nowej Zelandii.
(Niestety, nie jest mi wiadomym aby gdziekolwiek opublikowano
jego zdjęcia - chociaż słowny opis samego tornada był publikowany
w nowozelandzkich gazetach, np. patrz artykuł "Rumble, a flash, then
it struck" ze strony 1 nowozelandzkiej gazety
"The Dominion Post",
wydanie z piątku, 11 marca 2005 roku.)
#7. Podsumujmy cechy "chmur-UFO" opisywanych na tej stronie:
Owe technologicznie wytworzone "chmury-UFO",
których zadaniem jest ukrywanie w swoim wnętrzu wehikułów UFO, odznaczają się
całym szeregiem interesujących cech. Nasza znajomość tych cech jest na tyle istotna,
że pozwoli nam na odróżnienie owych "chmur-UFO" od chmur naturalnego pochodzenia.
W trakcie dotychczasowych obserwacji tych technologicznych "chmur-UFO" zdołałem
już ustalić niektóre ich cechy. Poniżej wylistuję więc te z owych cech, które obecnie są
mi już znane:
(a) UFO-podobny kształt.
Kształt "chmur-UFO" definiowany jest przez zasadę ich technologicznego formowania.
Z kolei owa zasada polega na nadawaniu obwodom magnetycznym UFO takiej
częstości wibrowania, że cząsteczki pary wodnej zawarte w powietrzu wpadają
w rezonans i formuja kropelki mgły - po szczegóły patrz podrozdział KB2 z tomu 10
monografii
[1/4].
Z tego powodu, "chmury-UFO" zawsze przyjmują kształt obwodów magnetycznych
jakie otaczają owe statki. Z kolei owe obwody magnetyczne w przybliżeniu odpowiadają
kształtowi samego UFO, tyle że bardziej pozaokrąglanemu niż pozałamywana powierzchnia
rzeczywistego UFO, oraz jednocześnie pozbawionego wszelkich wklęsłości. Kształt
obwodów magnetycznych UFO formuje bowiem tzw. "jonowy obraz UFO", który
opisany jest w podrozdziale F7.3 z tomu 3 monografii [1/4], oraz który czasami na
fotografiach UFO brany jest za kształt samego UFO. (Jako przykład "jonowego obrazu
wiru UFO" utrwalonego na fotografii, przeanalizuj rysunek P20 z monografii
[1/4].)
Z powyższych powodów, owe gęste chmury które formowane są przez wehikuły UFO
aby ukrywać owe wehikuły w swoim wnętrzu, zawsze przyjmują kształty w przybliżeniu
podobne do kształtu UFO jakie w nich się ukrywają.
(b') Zdolność do utrzymywania
tych samych kształtów, wielkości i konsystencji przez wiele godzin. Ponieważ kształt
"chmury-UFO" jest zdefiniowany technicznie przez kształt obwodów magnetycznych
wehikułu jaki w owej "chmurze" się ukrywa, kształt ten z upływem czasu wcale nie ulega
zmianie. Jeśli w danym momencie wogóle nie ma wiatru, lub wieje jedynie bardzo
lekki wiatr, kształty owej "chmury-UFO" wyglądają jakby zostały zamrożone, tzn. wogóle
nie ulegają zmianie z upływem czasu. Stąd takie "chmury-UFO" utrzymują wówczas
dokładnie ten sam, niezmienny kształt przez wiele kolejnych godzin, znaczy praktycznie
przez cały czas kiedy ukrywa się w nich wehikuł UFO. Nawet jeśli chmury te zmienią
nieruchme zawisanie w lot, ciągle ich kształt, wielkość, ani konsystencja nie ulegają
zmianie. Ta zaś zdolność "chmur-UFO" do utrzymywania niezmienionego kształtu
przez wiele kolejnych godzin zdecydowanie odróżnia je od naturalnych chmur, które
w normalnych warunkach niemal nieustannie zmieniają swój kształt i konsystencję.
(b") Zdolność do cyklicznego
odnawiania swojego oryginalnego kształtu, wielkości i konsystencji, jeśli silny wiatr
stara się ową "chmurę-UFO" rozwiać. W przypadku kiedy silny wiatr stara się rozwiać
owe "chmury-UFO", chmury te wykazują niezwykłą zdolność do przechodzenia cyklicznej
transformacji która zawsze przywraca im ich oryginalny kształt, wielkość i konsystencję.
Opis przypadku, kiedy przez okres ponad 2 godzin obserwowałem takie nieustanne
cykliczne transformacje "chmury-UFO", zawarłem w punkcie #2 powyżej. Obserwowana
wówczas "chmura-UFO" przechodziła ową odnawiającą jej kształt transformację
powtarzalnie co kilka minut.
(c') Zdolność do nieruchomego
zawisania nad tym samym miejscem przez wiele godzin. Jak nam wiadomo z
codziennych obserwacji, większość naturalnych chmur zawsze wolno wędruje z
wiatrem. Tymczasem opisywane tutaj "chmury-UFO" wykazują tendencję aby przez
wiele godzin zawisać dokładnie nad tym samym miejscem, tak jakby były tam
zakotwiczone.
(c") Zdolność do zamierzonego
płynięcia w kierunkach które mogą kolidować z aktualnym kierunkiem wiatrów.
W jednym przypadku mojej obserwacji takiej "chmury-UFO", opisanym w punkcie
#1 powyżej, zawarty w owej "chmurze" wehikuł UFO najwyraźniej obserwował naszą
grupę badawczą. Kiedy więc uczestnicy owej grupy powsiadali do samochodów i
zaczęli jazdę powrotną do Dunedin, owa "chmura-UFO" wyruszyła razem z nami.
Podążała wówczas równolegle z nami z taką samą szybkością jak nasze samochody
(tj. na otwartych przestrzeniach z szybkością 100 km/h, zaś w terenie zabudowanym z
szybkością około 50 km/h). Kierunek jej ruchu był przy tym nachylony o co najmniej
90 stopni do kierunku (niezbyt silnego) wówczas wiatru który inne chmury przemieszczał
w innym kierunku. Podczas swego lotu owa "chmura-UFO" ciągle utrzymywała swój
oryginalny kształt, wielkość i konsystencję.
(d') Fizykalna odmienność pary
wodnej która formuje owe "chmury-UFO". Zasada na jakiej wehikuły UFO formują
otaczające je chmury, jest odmienna od zasady na jakiej formują się naturalne
chmury. (Tj. para technologicznie formowanych chmur wokół UFO jest skraplana
poprzez rezonans magnetyczny, a nie poprzez istnienie "zarodników".) Z kolei
owa odmienność cech fizykalnych pary owych chmur, jest źródłem całego szeregu
ich unikalnych cech. Dla przykładu, owe "chmury-UFO" niemal zawsze mają nieco
odmienny odcień koloru niż otaczające je naturalne chmury. Ponadto poszczególne
fragmenty owych chmur mogą się różnić wzajemnie od siebie odcieniem, jeśli
generowane są przez wehikuły UFO odmiennych typów u których pole magnetyczne
posiada różniącą się charakterystykę rezonasową (owa różnica w odcieniach
doskonale zilustrowana jest na zdjęciu z "Rys. 5".)
(d") Zdolność do znikniecia z
widoku w przeciągu kilkudziesięciu sekund. Kropelki wody które wehikuły
UFO formują aby z ich pomocą wytworzyć technologiczne chmury dla ukrycia
się w nich przed wzrokiem ludzi, zdają się być także aż kilka razy bardziej ulotne
niż kropelki wody z naturalnych chmur. (Być może jest to spowodowane właśnie faktem
że są one formowane bez "zarodników" oraz utrzymywane w stanie skroplonym
wyłącznie przez rezonans pola magnetycznego.) Dlatego jeśli wehikuł UFO
przestanie podtrzymywać trwałość tych kropelek za pośrednictwem swego pola
magnetycznego, dana "chmura-UFO" rozwiewa się całkowicie z widoku już w
przeciągu kilkudziesięciu sekund. Tymczasem naturalne chmury tej wielkości
potrzebują co najmniej kilka minut aby się całkowicie rozwiać. Praktycznie
to oznacza, że raz możemy popatrzeć na jakąś część nieba i dostrzec tam
sporą "chmurę-UFO". (Oczywiście, w owym momecie czasu możemy jeszcze nie
być świadomi że dana chmura ukrywa w sobie wehikuł UFO.)
Potem zaś możemy odwrócić głowę na krótką chwilę i kiedy ponownie popatrzymy
w to samo miejsce, po owej chmurze już tam nie pozostanie nawet najmniejszy
ślad. Jeśli kiedyś dostrzeżemy taką raptownie znikającą chmurę wówczas
to oznacza, że właśnie widzieliśmy "chmurę-UFO" opisywaną na tej stronie.
(e) Możliwość formowania
podniebnego "portu przeładunkowego". Jeden lub dwa wehikuły UFO
dużego typu, ukrywające się właśnie w takiej zawisającej nieruchomo
"chmurze-UFO", mogą ustanowić rodzaj napowietrznego "portu przeładunkowego"
dla całego szeregu innych wehikułów UFO. W ostatnich dniach kwietnia 2005
roku miałem okazję osobistego obserwowania przez około godzinę czasu
podniebne działanie takiego właśnie "portu przeładunkowego" wiszącego
bardzo wysoko ponad Wellington w Nowej Zelandii (jak zwykle kiedy los daje
mi okazję zaobserwowania UFO, nie miałem wówczas przy sobie aparatu
fotograficznego). Poszczególne wehikuły UFO owego "portu" otoczone
białymi chmurami zawisały jeden dokładnie ponad drugim, we wzajemnej
odległości od siebie równiej około 1/3 ich średnicy. Najwyraźniej więc były
one ze sobą sprzężone magnetycznie w konfigurację w podrozdziale F3.1.3
z tomu 3 monografii [1/4] opisaną pod nazywą "konfiguracja niezespolona".
W pierwszej chwili kiedy je dostrzegłem było ich 4. Wyglądały więc jak rodzaj
cztero-szczeblowej drabinki lub schodków uformowanych z czterech jakby
rogaliko-kształtnych chmur identycznego kształtu, wielkości i kredowo-białego
koloru. Po jakichś 5 minutach, jeden (najwyższy) z owych czterech rogalików
nagle zniknął. W jakiś czas później zniknął także najniższy z owych białych
rogalików. Pozostały więc jedynie dwie identyczne rogaliko-kształtne chmury
oddzielone od siebie szeroką wolną przestrzenią. Potem się okazało że oba
one formowały "nabrzeża" owego wiszącego nieruchomo podniebnego portu,
do obu stron którego co jakiś czas przybijały inne wehikuły UFO, aby po
jakichś 10 minutach ponownie odlecieć. I tak po dalszych około 5 minutach,
do owych dwóch ponownie przybił jeszcze jeden biały rogalik, po jakimś
zaś czasie z drugiej jego strony ponownie jeszcze jeden. Znowu więc było
ich 4. Po około 10 minutach najpierw zniknął jeden z przybyłych, potem
następny. Potem zaś naprzemian przybijały oraz odlatywały od dwóch
centralnych wehikułów coraz to dalsze wehikuły UFO. Wyglądało to dokładnie
jakby owe dwa wehikuły UFO sprzęgnięte razem w "konfigurację niezespoloną"
stanowiły dla innych UFO rodzaj wiszącego nieruchomo w przestworzach
ruchliwego portu, do którego obu końców co chwila przybijały dalsze identyczne
wehikuły UFO, aby po szybkim przeładowaniu swojej zawartości odlecieć
i zrobić miejsce dla następnych przybijających takich statków. Osobiście
wierzę, chociaż nie mogę tego udowodnić, że owe przybijające i odlatujące
co jakieś 10 minut UFO dowoziły oraz odwoziły z powrotem ludzi
uprowadzanych z okolic Wellington. Tylko bowiem przeładunek
jednego lub kilku ludzi do (lub z) owych dwóch nieruchomo zawisłych
"statków przetwórni ludzkiej spermy i owule" mógł się odbywać w krótkim
okresie około 10 minut przez jaki każdy z nowo-przybyłych UFO zawijał
do owego niby "portu". Interesujące też że pod niebem stały dwa "statki
przetwórnie" - jak się domyślam jeden z nich pozyskiwał spermę od uprowadzonych
do niego mężczyzn, drugi zaś pozyskiwał owule od uprowadzanych do niego
kobiet. Cały wyżej opisany spektakl zakończył się dla mnie po około godzinie
obserwacji, kiedy warstwa naturalnych chmur która przepływała znacznie
poniżej opisywanego tutaj nieruchomo zawisłego "portu przeładunkowego"
z czasem mi go przesłoniła, tak że nie byłem już w stanie obserwować dalszej
jego działalności. Kilka dni później z przypadku opisanego w punkcie
#5(b) dowiedziałem się jednak, że takie "drabinkowato" dołączone do siebie
"chmury-UFO" raczej często są obserwowane jak realizują ową funkcję
podniebnego "portu przeładunkiowego" dla uprowadzanych ludzi. W takich
przypadkach jeden lub dwa nieruchomo zawisające wehikuły UFO okryte
maskującą je chmurą spełniają funkcję "przetwórni ludzkiego materiału
genetycznego", pozostałe zaś UFO powtarzalnie dowożą do owej przetwórni
(i odwożą z niej) uprowadzanych przez siebie ludzi.
* * *
Wszystkie "chmury-UFO" które
ja sam zaobserwowałem, lub o których zaobserwowaniu słyszałem od innych,
zawsze demonstrowały w sobie obecność przynajmniej po jednym atrybucie z
powyższych kategorii (a), (b) i (c), a w niektorych przypadkach demonstrowały
również atrybut (d) i/lub (e). Z kolei obecność takich atrybutów w jakiejś chmurze,
wskazuje definitywnie że chmura ta NIE mogła zostać uformowana w sposób
naturalny, a musiała być uformowana i sterowana technologicznie.
Zauważ że mi (tj. autorowi niniejszej
strony) nie są znane wszystkie okoliczności wykonania każdego z pokazanych
tutaj zdjęć. Nie w każdym przypadku jestem więc w stanie udzielić gwarancji,
że chmury te faktycznie uformowane zostały przez UFO i zawierają w sobie
wehikuły UFO. Niemniej na przekór że NIE jestem w stanie udzielić takiej gwarancji,
ciągle upewniam się aby każde z pokazanych tutaj zdjęć faktycznie ukazywało
kształt o którym ze swoich empirycznych obserwacji wiem z całą pewnością,
że dokładnie odpowiada on kształtowi "chmur-UFO". Stąd wszystkie pokazane
tutaj przykłady chmur odzwierciedlają relatywnie dobrze, jak owe "chmury-UFO"
faktycznie wyglądają. Oczywiście, jeśli znany jest mi materiał dowodowy który
wzmacnia pewność, że dana chmura uformowana została przez wehikuł UFO,
wówczas materiał ten przytaczam.
Powyższe warto też uzupełnić informacją,
że formowanie technologicznych chmur, nie jest jedyną metodą za pośrednictwem
jakiej UFOnauci ukrywają swoje wehikuły UFO przed wzrokiem ludzkim. Inną równie
częstą taką metodą ukrywania UFO jest ich "parkowanie" we wnętrzu podziemnych
jaskiń. Ta inna metoda podziemnego ukrywania wehikułów UFO opisana jest dokładniej
na odrębnych stronach internetowych, tj. na stronie o
kosmitach
oraz na stronie o mieście
Wrocławiu.
#8. Czytelnicy tej strony zapraszani są do przysyłania dalszych wykonanych przez siebie zdjęć "chmur-UFO" w celu ich skomentowania i pokazania innym:
Jak to wyjaśniłem na oddzielnej stronie o
nazwie
26ty dzień
dostępnych przez "Menu 1" i "Menu 2", od szybkiego podnoszenia naszej wiedzy
na temat UFO i na temat metod skrytego działania UFOnautów na Ziemi, zależeć
może przeżycie ludzkości jako cywilizacji. Szybkie podnoszenie tej wiedzy staje
się więc dla nas sprawą "życia i śmierci". Jedną zaś z najlepszych dróg wiodących
do takiego szybkiego podnoszenia naszej wiedzy o UFO, jest wzajemne wymienianie
informacji o tych wehikułach, oraz szerokie upowszechnianie zdjęć tych pozaziemskich
statków kosmicznych. Dlatego niniejszym ogłaszam następujący apel do czytelników tej
strony:
Jeśli ktoś odnotuje
na niebie chmurę o doskonale dyskoidalnych kształtach, chmurę tą najpierw należy
sfotografować, a następnie obserwować przez nie krócej niż 15 minut. (Warto wówczas
pamiętać o zasadzie postępowania w konfrontacjach z UFO, która stwierdza najpierw
fotografuj, potem deliberuj. Chodzi bowiem o to, aby zdołać szybko utrwalić UFO
na zdjęciu zanim ono odleci i pozbawi nas możności sfotografowania.) Jeśli bowiem
w przeciągu owych 15 minut chmura ta nie zmieni swejego dyskoidalnego kształtu,
tak jak to typowo czynią naturalne chmury, wówczas to oznacza, że sfotografowana
chmura jest formowana technologicznie przez wehikuł UFO ukrywający się w
jej wnętrzu. Gdyby owa chmura przechodziła przez cykliczne transformacje rozwiewania
przez wiatr i następnego przywracania jej oryginalnego dyskoidalnego kształtu - tak
jak to opisano w punkcie #7b" powyżej, wówczas wskazane też byłoby wykonanie
dodatkowych zdjęć dokumentujących poszczególne fazy jej cyklu transformacyjnego.
Skan z wykonanego przez siebie zdjęcia, wraz z opisem całej obserwacji owej
"chmury-UFO", proponuję mi przysyłać w celu opublikowania na niniejszej stronie.
Warto też pamiętać, że właśnie w celu
takiej wymiany i upowszechniania wiedzy na temat
wyglądu i zachowań "chmur-UFO" niniejsza strona została stworzona. Zamiast więc marnować
okazję kiedy ktoś zaobserwuje kolejną z takich "chmur-UFO", zachęcam aby "chmurę" tą
natychmiast sfotografować, odnotować wszystkie szczegóły jej zachowania, zaś skan z
wykonanego przez siebie zdjęcia oraz opisy obserwacji towarzyszących danemu zdjęciu
przysłać do opublikowania na niniejszej stronie. Moje najbardziej aktualne adresy emailowe
zawsze podawane są na odrębnej stronie internetowej uruchamianej z "Menu 1" oraz z
"Menu 2"
pod nazwą
"FAQ - częste pytania".
Przysyłając mi te zdjęcia i opisy
proszę jednak pamiętać, aby wysłać mi je anonimowo, tj. bez podania swego
pełnego nazwiska i adresu (tak jak to wyjaśniłem na stronie
"FAQ - częste pytania").
Jeśli bowiem ktoś nieostrożnie poda mi dane
kierunkowe do siebie, wówczas naraża się na możliwość, że dane te zostaną
przechwycone przez UFOnautów którzy cenzurują i zapisują całą moją
korespondencję emailową. Wówczas jego losy mogą zacznąć nabrać podobnie
niefortunnego obrotu, jak to się stało z wszystkimi uczestnikami owej wyprawy
badawczej do Roxburgh, o której piszę w punkcie #1 tej strony.
#9. Nawet jeśli ktoś nie wykona własnego zdjęcia "chmury-UFO", ciągle warto aby za jakiś czas ponownie odwiedził tą stronę:
Warto więc o stronie tej pamiętać. Z definicji
bowiem niniejsza strona będzie podlegała dalszemu udoskonalaniu i poszerzeniom,
w miarę jak dotrą do mnie kolejne zdjęcia czytelników wraz z opisami ich obserwacji.
(Lub kiedy ja sam zdołam wykonać następne zdjęcia takich "chmur-UFO".)
Dlatego za jakiś czas warto stronę tą odwiedzić ponownie. Wszakże być może będzie
ona wówczas już poszerzona i udoskonalona.
Należy również odnotować, że
czytelnicy mogą sobie załadować do własnego komputera replikę źródłową
niniejszej strony, tak jak zostało to wyjaśnione na stronach
FAQ - częste pytania lub
replikuj
dostępnych przez "Menu 1" i "Menu 2". (Aby sobie załadować tą replikę, wystarczy
w "Menu 1" kliknąć na pozycję
źródłowa replika tej strony.
Odnotuj jednak, że jeśli po takim kliknięciu replika się nie załaduje, to zapewne oznacza iż
na danym serwerze/witrynie replika ta NIE mogła zostać udostępniona zainteresowanym
z powodu ograniczeń pamięci. W takim wypadku należy zmienić serwer używając adresów
podanych w "Menu 4" lub "Menu 3", a potem spróbować replikę tą załadować sobie
z następnego serwera.)
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag
(Jeśli preferujesz język angielski
kliknij na poniższą flagę)
Data założenia tej strony internetowej: 25 marca 2005 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 3 lipca 2005 roku.
Podliczenia odwiedzin tej strony wskazywane przez odmienne liczniki:
Free Hit Counter